Prison Island, żółwie i niewolnictwo

Prison Island, żółwie i niewolnictwo to pojęcia bardzo blisko ze sobą powiązane na Zanzibarze. Prison Island, czyli Wyspa Więźniów oddalona jest od miasta Zanzibar o sześć kilometrów i trzeba tam dopłynąć łodzią. Na wyspie spotkamy żółwie olbrzymie, ale również poznamy jej historię, która związana jest z handlem niewolnikami.  Prawdziwa nazwa wyspy to Changuu. Jest niewielka, ma około 800 metrów długości i 230 metrów szerokości, ale dla turysty odwiedzającego Zanzibar jest obowiązkowym punktem programu.

 

 

 

Prison Island, czyli wycieczka obowiązkowa

Do 1860 roku wyspa była niezamieszkała. Wtedy sułtan przekazał ją dwóm Arabom, a ci postanowili wybudować tam więzienie dla niepokornych niewolników. W 1893 roku wyspę wykupił przedstawiciel brytyjskich władz protektoratu. Postanowił wybudować więzienie dla recydywistów. Pomimo, że budowę ukończono, żaden więzień nigdy tam nie przebywał, ponieważ wyspę przekształcono w ośrodek kwarantanny dla osób podejrzanych o bycie nosicielami chorób zakaźnych.

Wypływamy na Prison Island

Wypływamy na Prison Island

Żółwie olbrzymie na Prison Island

W 1919 roku władze Zanzibaru otrzymały od gubernatora Seszeli cztery żółwie olbrzymie. Początkowo nie wiedziano co z nimi zrobić, więc ze Stone Town szybko przeniesiono je na Prison Island. Można by pomyśleć, że trafiły do więzienia, ale było zupełnie inaczej. Na wyspie znalazły fantastyczne miejsce do zamieszkania i rozrodu. W 1955 roku było ich już ponad 200 sztuk. Niestety, podczas rewolucji na Zanzibarze, część z nich została wyłapana i sprzedana za granicę. W 1996 roku rząd Zanzibaru i kilka organizacji pozarządowych postanowili temat ogarnąć. Organizacje pozarządowe pomagają również żółwiom zielonym w okolicach Nungwi. Dzisiaj na wyspie mieszka ponad setka tych gadów.

Żółwie olbrzymie

Żółwie olbrzymie

Turyści wynajmują łódź w Stone Town (przy dobrej negocjacji za 15$), następnie po przypłynięciu płacą bilet wstępu 4$ i już mogą cieszyć się towarzystwem żółwi. Trzeba przyznać, że żółwiom zapewniono bardzo godziwe warunki życia. Starszym osobnikom nic nie zagraża, można chodzić koło nich, głaskać i karmić. Trzeba tylko uważać, by żółw nie użarł karmiącego. Co prawda zębów nie ma, ale trochę boli. Młode żółwie są  po wykluciu z jaj przenoszone są do specjalnej klatki, by ich turyści nie zadeptali.

Pora karmienia żółwi

Pora karmienia żółwi

Tak swobodny kontakt z tymi wielkimi gadami to zupełnie inne odczucie od tego, co oglądaliśmy w Ras Al Jinz w Omanie. Tam żółwie były całkowicie wolne. Na Prison Island ma się wrażenie, że to coś w rodzaju hodowli, ale i tak kontakt z żółwiami olbrzymimi daje nam wiele zadowolenia. Na wyspie żyją również pawie i maleńkie antylopki dik-dik. Te ostatnie udało nam się zobaczyć, ale siedziały w krzaczorach zupełnie nie mając ochoty na pozowanie do zdjęć.

Prison Island Pawie

Prison Island Pawie

Prison Island i jej plaża

Kiedy turyści już nacieszą się bezpośrednim kontaktem z żółwiami, idą na maleńką plażę znajdującą się na wyspie. Ponieważ na Zanzibarze występują przypływy i odpływy, dobrze odwiedzić wyspę w godzinach dopołudniowych. Wtedy będziemy mogli nacieszyć się plażą i wykąpać w czyściutkiej wodzie Oceanu Indyjskiego. Jak to zwykle bywa w krajach muzułmańskich, stroje kąpielowe mogą wielu Europejczyków trochę zdziwić. Cóż, tak jest wszędzie, nawet w Dubaju i mogę zapewnić, że panie zażywające kąpieli wcale nie chciały uprać swoich ubrań.

Można uprać ubrania

Można uprać ubrania

Trzeba pamiętać, że podczas przypływu z pluskania w wodzie będą nici. Plaża znika i robi się głęboko. Podczas pobytu na plaży muska nas przyjemny wiaterek, a woda jest cieplutka. Wiele osób spędza tam sporo czasu. Oczywiście, jeżeli chcemy na plaży posiedzieć dłużej, warto o tym wspomnieć właścicielowi łodzi przed wypłynięciem. Będzie to miało wpływ na cenę kursu, ponieważ łodzie, którymi przypłynęliśmy muszą nas dostarczyć z powrotem do Stone Town, więc gość siedzi i czeka na nas.

Łódź czeka na pasażerów

Łódź czeka na pasażerów

Ślady niewolnictwa na Prison Island

Wyspę zwiedza się z przewodnikiem, który chętnie opowiada o pozostałościach pierwotnego przeznaczenia Prison Island. Pokazuje nabrzeże, do którego podpływały statki i zabierały niewolników. Handel ludźmi kwitł szczególnie wtedy, gdy właścicielami wyspy byli Arabowie. W tamtym czasie oni głównie organizowali ten proceder. Przewodnik nalega, by każdy zrobił zdjęcie miejsca cumowania statków niewolniczych.

Z tego miejsca odpływały statki z niewolnikami

Z tego miejsca odpływały statki z niewolnikami

Zwiedzając budynki również w wielu miejscach natkniemy się na różne ślady. W głównym pomieszczeniu, gdzie jest obecnie bar, widać zabetonowane stalowe koło, do którego można było przykuć ludzi. Podobne koło jest przed toaletą dla kobiet. Co ciekawe, toaleta została umieszczona w jednej z cel, więc nie tylko jest stalowe koło do przykucia, ale drzwi zamykają się  od zewnętrznej strony.

Pokój kierownika

Pokój kierownika

Obecnie zwiedzając Prison Island, wiele osób może nie zwracać uwagi na pozostałe ślady po handlu niewolnikami. Wysepka sprawia wrażenie raju, po którym chodzą żółwie i ma piękną plażę. Można nawet nie dopatrzeć się pierwotnego przeznaczenia budynków, ponieważ na dziedzińcu są stoliki, a wewnątrz można kupić piwo czy whisky. Niestety od mrocznej karty Zanzibaru nie można uciec, a wręcz przeciwnie, warto ją poznać.

Prison Island żółwie i niewolnictwo

Prison Island żółwie i niewolnictwo

Niewolnictwo na Zanzibarze

Handlem pomiędzy Afryką a Indiami od wieków zajmowali się Arabowie z Omanu. Prym w tym wiodło portowe miasto Sur. Nic dziwnego, że w momencie zdobycia przez Omańczyków Zanzibaru  kupcy arabscy szybko uruchomili tu interesy. Wybudowali domy w Stone Town i zaczęli handel. Zwozili z czarnego lądu duże ilości kości słoniowej, ale jakoś ją trzeba było dostarczyć, więc połączyli dwa interesy. Kość słoniową przenosili niewolnicy. Łatwo było za paciorki napuścić jednego kacyka na drugiego. Plemiona Suahili biły się między sobą, brały jeńców, a Arabowie ich chętnie kupowali. Później zaczęły się również polowania na ludzi.

Tablica z muzeum niewolnictwa

Tablica z muzeum niewolnictwa

W XIX wieku Brytyjczycy zakazali handlu ludźmi. W Omanie byli w stanie zatrzymać proceder, co spowodowało upadek Sur. Na Zanzibarze handlowano do 1907 roku. Obok Stone Town powstał w XVIII wieku potężny targ niewolników. Kupowali wszyscy. Jedni po to, by wywieźć ich do Indii czy na Bliski Wschód, inni potrzebowali siły roboczej na powstających na Zanzibarze plantacjach przypraw. Gdy zaczęto tępić handel niewolnikami, w latach 70 XIX wieku, Brytyjczycy w miejscu targu niewolników postawili katedrę anglikańską.

Katedra anglikańska w Stone Town

Gdy budowano katedrę, w miejscu gdzie stał pal do którego przywiązywano i bito niepokornych niewolników, położono okrągłą białą płytę marmurową, a dookoła jest czerwony marmur symbolizujący krew. Miejsce to znajduje się przy samym ołtarzu katedry.

Przy ołtarzu miejsce po palu gdzie bito niewolników

Przy ołtarzu miejsce po palu gdzie bito niewolników

W czasie funkcjonowania targu niewolników, ludzi traktowano jak towar, który trzeba gdzieś magazynować. Wybudowano 15 lochów, z których do dziś zachowały się dwa. Były to pomieszczenia bardzo niskie, bez okien, jedynie z niewielką szparą mającą dostarczać powietrze. Na powierzchni około czterdziestu metrów kwadratowych przetrzymywano 70 osób, osobno kobiety i dzieci, osobno mężczyźni. Nie było żadnej toalety, niewolnicy nie dostawali nic do jedzenia ani do picia. W takich warunkach przetrzymywano ich nieraz kilka dni.

Cela niewolników

Cela niewolników

Pomnik Niewolnictwa autorstwa Clarli Sörnäs

Obecnie zarówno katedrę jak i  targ niewolników, można zwiedzać. Wstęp kosztuje 4$ od osoby. Przed wejściem każdy przechodzi kontrolę wykrywaczami metalu. To poza lotniskiem jedyna kontrola bezpieczeństwa, z jaką spotkałem się na Zanzibarze. W cenie mamy dodatkowo wstrząsająca wystawę poświęconą niewolnictwu. Na tyłach katedry, w 1998 roku powstał jeden z najsłynniejszych pomników świata. Pomnik Niewolnictwa autorstwa Clarli Sörnäs przedstawia niezwykle sugestywnie czterech niewolników i nadzorcę. Łańcuchy użyte w pomniku pochodzą z epoki i są oryginalne.

pomnik Niewolnictwa

Pomnik Niewolnictwa

Tippu Tip, najpotężniejszy handlarz żywym towarem

Handel niewolnikami na Zanzibarze zakończył się w 1907 roku, dwa lata po śmierci najpotężniejszego handlarza żywym towarem Tippu Tipa. Był to urodzony w 1837 roku syn Arabki z Muscatu i mężczyzny Suahili z ludu Bantu. Zmonopolizował handel kością słoniową i był największym dostawcą niewolników. Jego karawany zapuszczały się najdalej w głąb czarnego lądu, dlatego uzyskał bardzo złą sławę. Za życia niezmiernie bogaty, po śmierci wymazywany z pamięci. Jego dom w Stone Town powoli się wali, chociaż podobno ktoś chciał zrobić w nim hotel. Nieopodal jest jego grobowiec, który tonie w śmieciach.

Dom Tippu Tipa się wali

Dom Tippu Tipa się wali

2 thoughts on “Prison Island, żółwie i niewolnictwo

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: