Baraka – żółwie i dwa oblicza Zanzibaru

Baraka, żółwie i dwa oblicza Zanzibaru to zestawienie prawdy, mitów i legend. Baraka jest ośrodkiem położonym nad laguną w północnej części wyspy, nieopodal Nungwi. Można tam popływać razem z żółwiami zielonymi a przy okazji karmić je z ręki, dlatego Baraka Aquarium jest szczególną atrakcją dla turystów. Sam ośrodek jest dobrym przykładem w jakim kierunku zmienia się Zanzibar.

 

 

 

Żółwie na Zanzibarze

Na wyspie można spotkać zarówno żółwie przeniesione kiedyś z Seszeli, czyli zamieszkujące Prison Island żółwie olbrzymie, jak i dziko żyjące żółwie zielone czy żółwie szylkretowe. W zasadzie wszystkie gatunki były zagrożone. Żółwie zielone były często zjadane, a na żółwie szylkretowe polowano, ponieważ mają ładne skorupy, które można było sprzedać.

Baraka żółwie i dwa oblicza Zanzibaru

Baraka – żółwie i dwa oblicza Zanzibaru

Na szczęście na świecie podejście do ochrony przyrody się zmienia. Ochrona żółwi zielonych jest coraz bardziej skuteczna. Najlepiej było to widać w Ras Al Jinz w Omanie. Na Zanzibarze też można zobaczyć znaczne postępy. Obecnie raczej żółwi nikt nie zjada, a ich obecność zaczyna być wykorzystywana komercyjnie. Czasem lepiej, czasem gorzej.

Baraka żółwie i dwa oblicza Zanzibaru. Pływanie z żółwiami

Baraka – żółwie i dwa oblicza Zanzibaru. Pływanie z żółwiami

Baraka Aquarium, czyli pływanie z żółwiami

Na północy Zanzibaru, w okolicach Nungwi, znajduje się Baraka Aquarium. Można tam popływać razem z żółwiami zielonymi, a przy okazji je karmić z ręki. Zwierzęta są ewidentnie zadowolone z takiego stanu rzeczy. Posiłek mają podtykany pod nos, a turyści się cieszą, że żółwie nie grymaszą. Swoją drogą byłem zdziwiony, ile taki żółw potrafi zjeść.

Baraka żółwie wejście do laguny

Baraka, żółwie wejście do laguny

Ośrodek jest położony nad niewielką laguną. Trzeba pamiętać o porach pływów, ponieważ w czasie odpływu woda ma metr głębokości, ale podczas przypływu już trzeba sobie radzić pływając. Obsługa  ma przygotowany w wiadrach posiłek dla podopiecznych, więc żadne czipsy czy banany nie wchodzą w grę. Wstęp kosztuje 10$ od osoby i można sobie siedzieć, ile się komu podoba.

Żeby tylko dobrze pozowały

Żeby tylko dobrze pozowały

Baraka a Mnarani Aquarium

Nieopodal Baraka znajduje się drugi ośrodek zajmujący się ochroną żółwi, To Mnarani, czyli założona w 1993 roku organizacja pozarządowa zajmująca się ochroną żółwi występujących na Zanzibarze. Działa na podobnych zasadach jak Butterfly Centre, czyli uczy lokalną ludność czerpać korzyści z pokazywania żółwi turystom, a nie zjadania tych pięknych zwierząt. Wstęp kosztuje 5$ od osoby, ale nie ma możliwości pływania z żółwiami. Za to jest przewodnik oprowadzający po obiekcie.

Obiad żółwia

Obiad żółwia

Dwa oblicza Zanzibaru

Przykład dwóch ośrodków zajmujących się żółwiami pokazuje obraz przemian na Zanzibarze. Jeden ośrodek to typowa komercja nastawiona na turystów. Drugi  obsługuje ruch turystyczny, ale również w znacznym stopniu aktywizuje miejscową ludność, dając pracę i zmieniając mentalność. To jest powiązane z trzecim aspektem, niesamowitą biedą miejscowej ludności i enklawami luksusu przeznaczonymi dla białych.

Na górze luksusowe domy na dole biada

Na górze luksusowe domy, na dole bieda

Turystyka robi swoje

Pracę dla lokalnej ludności daje turystyka. Niestety sezon trwa stosunkowo krótko, dlatego trzeba zarobić ile się da, by później przeżyć porę deszczową. Dla turystów i wczasowiczów przygotowano wiele obiektów tak, by nie musieli wcale się z nich ruszać i wielu tak robi. Korzystają z pięknych plaż czy basenów przyhotelowych. Czasami nurkują czy popływają na kitach. Czasami pojadą na jakąś zorganizowaną wycieczkę.

Baraka żółwie i dwa oblicza Zanzibaru. Hotelowy basen

Baraka – żółwie i dwa oblicza Zanzibaru. Hotelowy basen

Turyści i wczasowicze jadą na wyspę z jakimiś własnymi wyobrażeniami i oczekiwaniami. Ci, którzy oczekują komfortu w resortach turystycznych z całą pewnością nie będą zawiedzeni, ale czasem warto popatrzeć głębiej. Czytając różne fora czy posty w grupach na fb można odnieść wrażenie, że każdy widzi coś innego, dlatego przedstawię swoje odczucia na temat mieszkańców Zanzibaru.

Baraka żółwie i dwa oblicza Zanzibaru. Plaża

Baraka – żółwie i dwa oblicza Zanzibaru. Plaża

W pustyni i w puszczy, czyli daj murzynkowi koralik.

Autorzy niektórych wpisów na fb sprawiają wrażenie, jakby byli  świeżo po lekturze “W pustyni i w puszczy”. Wymyślają sobie, że trzeba zabrać ze sobą masę prezentów i rozdawać biednym Murzynkom. Później się dziwią, że jak dali coś dziesięciu dzieciakom, to zaraz znajduje się kolejnych pięćdziesięciu chętnych. OK, jeżeli już ktoś chce pomóc, to lepiej kupić hurtem zeszyty czy przybory szkolne i dać nauczycielowi. Wtedy nie ma kłopotów.

Baraka żółwie i dwa oblicza Zanzibaru. Narzędzie pracy

Baraka – żółwie i dwa oblicza Zanzibaru. Narzędzie pracy

Może dotrze takie teoretyczne porównanie. Gdyby na rynku dużego polskiego miasta stanął ktoś i rozdawał każdemu dookoła po sto dolców chętnych do brania też byłoby co niemiara. W niczym się nie różnimy pod tym względem od mieszkańców Zanzibaru. Oni też na życie zarabiają pracą, ale jak coś spada z nieba to trzeba brać.

Popularny środek transportu na małe odległości

Popularny środek transportu na małe odległości

Żebracy i nieroby?

Można to wyczytać  w wielu komentarzach. To nieprawda, tylko punkt widzenia kogoś, kto uważa się za lepszego. Fakt, mieszkają w koszmarnych warunkach, ale to nie znaczy, że nie pracują. Po prostu są na takim etapie rozwoju. To, że czasem nie chcą podjąć się jakiejś pracy, też nie dziwi. Może pracodawca jest nieodpowiedni, może płaca? Ci, którzy mają kontakty z turystami, potrafią wykazać się zarówno wiedzą, jak i znajomością języków. Nie widziałem nikogo, kto siedziałby na ulicy i wyciągał rękę po jałmużnę.

Główna droga

Główna droga i budynki mieszkalne

Traktują białych jak bankomaty?

Kolejny mit. Jeżeli ktoś skorzystał z usług, to powinien za nią zapłacić. Faktycznie czasami może być to usługa lekko wymuszona. Zdarza się, że po postawieniu bagażu w hotelu czy na lotnisku, zaraz znajdzie się chętny tragarz, który za symbolicznego dolara odstawi go na miejsce, ale czy w europejskich hotelach jest inaczej? A w Polsce pod sklepami nie ma chętnych na odstawienie wózka w zamian za pieniążka, który w nim jest? Nie chcesz płacić, to pilnuj walizki i tego dolca zaoszczędzisz.

Zardzewiałe dachy Zanzibaru

Zardzewiałe dachy Zanzibaru

To, że trzeba się targować już opisywałem. Z drugiej strony, jeżeli ktoś chce płacić tyle, ile sprzedawca powie, to jego sprawa, ale niech nie opowiada, że jest traktowany jak bankomat. Tradycja uzgadniania ceny jest stara jak świat, u nas trochę zapomniana, jednak tam istnieje i ma się dobrze. W Polsce w sezonie też trzeba zapłacić dużo więcej, niż w innym okresie. Dlatego trudno się dziwić, że mieszkańcy Zanzibaru zachowują się właśnie w ten sam sposób. Grunt, że wyspa się rozwija.

Budowa drogi

Budowa drogi

Z ekologią bywa gorzej

Powszechnie wiadomo, że w krajach rozwijających się ekologia nie jest priorytetem. Poruszając się po Stone Town można natknąć się na góry śmieci. Z drugiej strony, jeżeli pochodzimy po niektórych włoskich miastach, wygląda to zdecydowanie gorzej. Nie wspomnę tu o Polsce, a szczególnie o śmieciach w lasach, ale zawsze można powiedzieć, że na Zanzibarze są śmieci.

Góra śmieci

Góra śmieci

Śmieci w Stone Town

Śmieci w Stone Town

Niestety, czasami robią ze śmieciami to, czego w żadnym wypadku robić nie wolno, czyli po prostu je palą. Robią to jawnie, niczym się nie przejmując. Kiedy sprzątano teren przy hotelu, śmieci nie wywieziono, tylko zostały podpalone. Smród unosił się przez dwa dni. Podobnie było obok szpitala. Dymu było trochę, ale śmierdziało kilometr od wybrzeża. Masakra, prawda? Cóż, jeżdżąc po Polsce w sezonie grzewczym nie raz możemy się poczuć jak na Zanzibarze.

Spalanie śmieci przy hotelu

Spalanie śmieci przy hotelu

Baraka żółwie i dwa oblicza Zanzibaru. Spalanie śmieci przy szpitalu

Baraka żółwie i dwa oblicza Zanzibaru. Spalanie śmieci przy szpitalu

Wpisy z tego samego regionu

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: