Muskat – spotkanie z delfinami i inne atrakcje.

Muscat, rejs ścigaczem po zatoce w poszukiwaniu delfinów to jedna z zaplanowanych atrakcji tego dnia.  Miasto zwiedzamy w dwóch etapach – pierwszy po przylocie do Omanu i drugi przed wylotem. Przyjechaliśmy z Nakhal w miarę wcześnie, ale chcemy wykorzystać ciepły dzień i jedziemy na plażę.

 

 

Plaża w Muskacie

W Muskacie plaż jest ich kilka. Wybieramy Qurum Beach. Omańczycy opalają się w ubraniach, spacerując po plaży lub  siedząc na dywanie pod palmą. My chcemy wejść do oceanu, więc trzeba się rozebrać. To nie Dubaj, tutaj kobieta w stroju kąpielowym może budzić kontrowersje. Idziemy na koniec plaży i rozkładamy się za skałką, tu nie ma żywego ducha, cała plaża nasza.

Qurum Beach, Muscat

Qurum Beach, Muscat

Opera w Muscacie

Wypoczęliśmy trochę. Czas na jedną z największych atrakcji Muskatu czyli operę. Co prawda do środka nie wejdziemy, bo smokingu nie wziąłem, ale zobaczyć musimy. Decyzja o budowie opery zapadła w 2001 roku. Sułtan Omanu Qabus Ibn Said ogłosił dekret o budowie. W 2003 rozpisano konkurs na projekt i w 2011 było uroczyste otwarcie. Na scenie opery występowali najwięksi artyści. Nic dziwnego, to jedna z najlepszych sal koncertowych na świecie. Cały kompleks opery wybudowano na powierzchni 80 hektarów. Mnie zaszokowała niesamowita czystość, plac przed operą lśnił jak mieszkanie przed świętami.

Royal Opera House Muscat

Royal Opera House Muscat

Cave Restaurant, tu dobrze zjemy

Czas coś zjeść. Jedziemy do kolejnej atrakcji czyli  Cave Restaurant. Wybudowana w kształcie  jaskini przypomina wyglądem kreskówki o Flinstonach.  To właściwie nie jedna restauracja, ale siedem, do wyboru do koloru, od kuchni włoskiej po omańską, co kto lubi. Całość wygląda jak olbrzymia góra, więc do każdej restauracji wchodzi się jak do osobnej groty.

Cave Restaurant Muscat

Cave Restaurant Muscat

Dobrze, że jesteśmy około osiemnastej, jest sporo miejsc wolnych. Później robi się tłok i konieczna jest rezerwacja stolika. Jedzenie jest wyśmienite, obsługa również. Jeżeli ktoś ma ochotę na whisky proszę bardzo, ale naparstek kosztuje tyle, ile u nas butelka. Restauracja powstała na wzgórzu i można podziwiać całą panoramę miasta.

Wspaniała stylizacja Cave Restaurant Muscat

Wspaniała stylizacja

Pałac sułtana nocą

Najedzeni robimy wycieczkę Muskat by night. Celem jest pałac sułtana. Widzieliśmy go w pierwszym dniu z morza, dziś od strony lądu. Pałac powstał w miejscu dawnej ambasady brytyjskiej w latach siedemdziesiątych XX wieku. Pełni funkcje ceremonialne i wewnątrz nie można go zwiedzać. Tego dnia jakaś bardzo ważna delegacja przyjechała i cały Muskat obstawiło wojsko, dlatego przejazd przez miasto zajmuje nam trochę czasu. Na szczęście udało się dotrzeć i zaparkować nieopodal pałacu.

Muscat - pałac sułtana

Muscat – pałac sułtana

Muscat, rejs ścigaczem po zatoce

Jedziemy do hotelu, rano jeszcze jedna atrakcja. Dzień zaczynamy od rejsu ścigaczem po zatoce, by zobaczyć zachód słońca. Kończymy pobyt w Omanie też na ścigaczu, ale tym razem ścigamy delfiny. Wypływamy o 8 rano i pełną mocą silników pędzimy w morze. Zastanawiałem się jak przy takiej prędkości sternik wypatrzy delfiny? W pewnym momencie ścigacz zwolnił i wszyscy zaczęli się rozglądać. Gość wiedział gdzie szukać, bo wkrótce delfiny się pojawiły. Strasznie trudno zrobić zdjęcie delfina, są szybkie, wyskakują na chwilkę, a łódź buja się na falach. Rejs trwa dwie godziny z czego podglądanie delfinów zajmuje połowę tego czasu.

Muscat rejs ścigaczem po zatoce

Trzeba wracać do domu

Po rejsie trzeba się pośpieszyć, musimy oddać samochód i dotrzeć na lotnisko. Lot do Monachium mamy o czternastej. Część wylotowa lotniska wygląda o wiele lepiej niż część przylotowa, są stoiska z pamiątkami, restauracje i sklep wolnocłowy. Co prawda do Monachium polecimy sześć godzin, ale w samolocie tłumu nie ma i udaje mi się przesiąść na miejsce przy oknie. Po godzinie lotu znajdujemy się nad Dubajem. Miasto ładnie się z góry prezentuje i palmę widać jak na dłoni.

Muscat - lotnisko

Muscat – lotnisko

 

Na koniec kilka słów podsumowania naszego pobytu w Omanie. W zasadzie wszystkie zaplanowane atrakcje udało nam się zobaczyć. Przejechaliśmy 1600 kilometrów, widzieliśmy wiele wspaniałych fortów, kilka klimatycznych targów, poznaliśmy parę fajnych osób,ale przede wszystkim ciekawe tradycje i kulturę. Zobaczyliśmy żółwie znoszące jaja i wyskakujące delfiny. Kąpaliśmy się w oceanie i zobaczyliśmy niesamowite góry Al Hadżar. Widzieliśmy  Wielki Kanion Arabii i kilka pięknych wadi, odwiedziliśmy też jaskinię gdzie były ślepe ryby i nietoperze. Byliśmy w Wielkim Meczecie w Muskacie, zaliczyliśmy kilka muzeów i zabytkowych miast. Pojeździliśmy po wspaniałych autostradach i po szutrowych drogach. To wszystko w ciągu ośmiu dni. Oman, jego mieszkańcy i kultura zrobiły na nas niezatarte wrażenie.

Wpisy z tego samego regionu

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: