Wadi Bani Khalid i Fort Jalan Bani Bu Hassan

Wadi Bani Khalid i Fort Jalan Bani Bu Hassan to cele na dziś. Czeka nas najdłuższy odcinek trasy do przejechania, prawie 400 kilometrów z Sur do starej stalicy Omanu Nizwy, ale mamy do zaliczenia fajne atrakcje. Dzień zapowiada się trochę męcząco, więc rozkładamy siły tak, by w pełni go wykorzystać.

Śniadanie w Sur

Trzeba się posilić przed wyjazdem. Idziemy do restauracji obok hotelu w Sur. Co chwilę podjeżdża tam jakiś samochód i ludzie biorą jedzenie na wynos, co z pewnością jest pozytywnym znakiem. Powinno być dobre. Po doświadczeniach poprzedniego dnia, z rybami składającymi się głównie z ości,  nie chcemy ryzykować. Zamawiamy potrawy o swojsko brzmiących nazwach, kanapka wegetariańska i hot dog. Trochę inaczej to wygląda niż w Polsce, ale smakuje wyśmienicie. Kuchnia omańska nie jest zbyt wysublimowana, można powiedzieć, że raczej prosta. Oparta jest na drobiu, baraninie i rybach z dużą ilością przypraw.

Śniadanie w Sur

Ostatnia wizyta na plaży w Sur

Przed wyruszeniem w drogę krótka wycieczka na plażę , ponieważ morza przez kilka dni nie zobaczymy, trzeba się nacieszyć. Plaża jest całkowicie pusta i wbrew obiegowym opiniom o plażach w Omanie – czysta. Może kiedyś było inaczej, ale my nie spotkaliśmy zaśmieconych plaż. Jeżeli już jakiś śmieć się znalazł, to wyrzuciło go morze. Omańczycy się nie opalają, nawet gdy odpoczywają nad morzem czy w wadi, najczęściej rozkładają dywan i siedzą w swoich narodowych strojach, delektując się jedzeniem.

Plaża w Sur

Plaża w Sur

Fort Jalan Bani Bu Hassan

Jest piątek, muzułmański dzień wolny od pracy. Mimo to, pierwszy przystanek planujemy przy forcie Jalan Bani Bu Hassan położonym w prowincji Ash Sharqiyah. W XIII wieku okolicę zamieszkiwały dwa plemiona, które nie przepadały za sobą. Mówiąc bardziej dosadnie, lali się na okrągło. Z tego powodu w okolicy jest ponad czterdzieści fortów, zamków i wież obronnych.

Jalan Bani Bu HasanJalan Bani Bu Hasan

Fort Jalan Bani Bu Hassan został pięknie odrestaurowany przez sułtana i można go zwiedzać, płacąc za bilet w przeliczeniu 4 zł. Niestety w piątek jest zamknięty. Obchodzimy budowlę dookoła. Ze względu na to, że  fort jest potężny, zajmuje to trochę czasu. Mury i olbrzymie wieże na rogach robią wrażenie. Cóż, pozwiedzamy inne twierdze jak będą otwarte.

Jalan Bani Bu Hasan

Jalan Bani Bu Hassan. Wieże obronne

Droga przez góry Al Hajar

Ruszamy dalej, po drodze krajobraz zaczyna się zmieniać. W końcu docieramy w wyższe partie gór Al Hadżar. Mijamy kilka meczetów, są wybudowane przy samej drodze, ale na kompletnym odludziu. Ciekawostką jest to, że co chwilę podjeżdża jakiś samochód i ludzie idą się pomodlić. Nikogo nie interesuje, że stoimy nieopodal robiąc zdjęcia.

Przydrożny meczet

Przydrożny meczet

Wreszcie zjeżdżamy z głównej drogi do Nizwy. Naszym celem jest Wadi Bani Khalid. Czym bliżej wadi, tym wyższe góry, a przede wszystkim widoki stają się niesamowite. Kilka razy zatrzymujemy się by zrobić zdjęcia. Zaczynają się ostre podjazdy i serpentyny, droga kończy się na parkingu przed wadi. Dalej trzeba iść pieszo.

W drodze do Wadi Bani Khalid

W drodze do Wadi Bani Khalid

Wadi Bani Khalid

Wadi Bani Khalid zajęło pierwsze miejsce w arabskim rankingu “Najlepsze wadi do odwiedzenia”. Na trzecim miejscu uplasowało się Wadi Shab, o którym była mowa w poprzednim wpisie. Nie dziwi tak wysoka pozycja. Z jednej strony samo wadi jest piękne, z drugiej jest tam infrastruktura, której gdzie indziej nie ma. Jest restauracja i toalety. Są też miejsca piknikowe. O czystość dbają sami odwiedzający i trzeba przyznać, że dobrze im to wychodzi. Główną atrakcją wadi jest spore jeziorko z bardzo ciepłą wodą. Można tam się kąpać a nawet skakać ze skał do wody. W niektórych miejscach jest dziewięć metrów głębokości.

Wadi Bani Khalid

Na brzegu jeziora w Wadi Bani Khalid

W jeziorku pływają małe ryby, które jeżeli tylko mają możliwość, zjadają człowieka żywcem. Tak naprawdę jedzą martwy naskórek, robiąc naturalny peeling, ale uczucie przy takim zabiegu jest dziwne, łaskoczą. W Omanie obowiązuje prawo szariatu. Oznacza to między innymi, że kobiety powinny się odpowiednio ubierać. Omanki przestrzegają tego rygorystycznie. Turystki w strojach kąpielowych nie wywołują żadnej reakcji, lepiej jednak, szanując miejscowe obyczaje, mieć strój jednoczęściowy

Wadi Bani Khalid

Można pływać

Kiedy jechać

Wadi Bani Khalid ze względu na swoją popularność często jest mocno oblegane, mogą być tłumy, szczególnie w dni wolne od pracy. Faktycznie, parking jest zapchany, ale powierzchnia wadi jest duża, więc tłoku nie ma. W wadi jest jeszcze jedna atrakcja, można wybrać się do zespołu jaskiń Muqil. Ponieważ idzie się po bardzo śliskich kamieniach trzeba bardzo uważać by nie skręcić nogi. By wejść do jaskiń trzeba się trochę namęczyć, w niektóre miejsca trzeba się po prostu wczołgać, dlatego po takim wejściu nie wyglądamy najlepiej. Po odwiedzeniu jaskiń ubranie nadaje się jedynie do prania. Jeżeli ktoś lubi ekstremalne wyzwania, to może wybrać się jeszcze dalej i po trzech dniach wędrówki dotrzeć do Wadi Tiwi.

Wadi Bani Khalid

Restauracja w Wadi Bani Khalid

Wspominałem już, że Omańczycy lubią sobie pogadać, dlatego często szukają chętnego do rozmowy Europejczyka. Dosiadł się do mnie rybak z Sur, pięknie opowiadał o swoim kraju. Tak szczęśliwego człowieka dawno nie spotkałem. Stwierdził, że w tym roku odwiedza Oman bardzo dużo ludzi z Polski, dlatego coraz bardziej stajemy się rozpoznawalni. Są też trudniejsze rozmowy. Inny Omańczyk podszedł do Eli i długo jej tłumaczył, że islam to religia pokojowa, a my w Europie mamy o niej błędne wyobrażenie. Naprawdę fajnie się gada z tymi ludźmi. Zawsze powiedzą, że “Bulanda (Polska) to piękny kraj, tylko dlaczego jest tam tak zimno?”.

Wadi Bani Khalid

Rozmowa na moście

Czas w drogę

Zaczęło robić się późno a przed nami jeszcze kawał drogi. Jakoś żal opuszczać tak piękne miejsce. Ruszamy do Nizwy, która stanie się naszą bazą wypadową przez kolejne dwa dni. Baza hotelowa w Nizwie jest skromna. Jeszcze w Polsce zamawiam pokoje przez Airbnb u Froilana Buelo, Filipińczyka, który od lat mieszka w Omanie. To był strzał w dziesiątkę, pokoje wielkie, czyste, każdy z własną łazienką. Pod domem miejsce do parkowania. Doskonała lokalizacja, blisko centrum a jednocześnie nieopodal dróg wylotowych. Froilan bardzo nam pomógł przy ogarnięciu tras na następne dni. Jego rady były bezcenne. Jeżeli to czytasz Froilan to serdecznie pozdrawiamy:)

To był bardzo udany dzień w naszej podróży po Omanie.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: