Miracle Garden i inne atrakcje Dubaju.

Miracle Garden i inne atrakcje Dubaju, to alternatywa dla osób zwiedzających miasto indywidualnie. Jeżeli ktoś wybiera się z biurem podróży, to w zasadzie nie ma szans zobaczyć wielu perełek. Biura pokazują najbardziej znane obiekty, często na zasadzie japońskiej wycieczki, ciach fota i lecimy dalej, więc nie ma czasu na odwiedzanie miejsc, w których można się zrelaksować. Z drugiej strony atrakcje typu Miracle Garden są dostępne tylko w zimie, dlatego jest to najlepsza pora na odwiedziny Dubaju. Global Village, Miracle Garden i inne atrakcje są uzupełnieniem tego, czego nie zobaczymy zwiedzając Dubaj z biurem podróży.

Miracle Garden czyli cudowny ogród

Miracle Garden to atrakcja sezonowa, ponieważ trudno utrzymać ogród w temperaturze 50 stopni Celsjusza i do tego na środku pustyni. Dlatego otwarty jest od połowy listopada do połowy maja, kiedy temperatury są znośne. Ogród zajmuje powierzchnię ponad 7 hektarów. Co roku sadzi się tam 150 milionów kwiatów, głównie surfinii. To podstawowy gatunek, więc koneserzy czasami są rozczarowani brakiem innych rodzajów kwiatów. Oczywiście tę niedogodność całkowicie rekompensują kwietniki, a raczej potężne kompozycje z kwiatów.

Wejście do Miracle Garden

Wejście do Miracle Garden

Ogród został otwarty na walentynki w 2013 roku. W porównaniu z Legolandem czy aquaparkami bilet wstępu jest tani jak barszcz. Kosztuje około pięćdziesięciu złotych od osoby, ale za małolata zapłacimy dychę mniej. Co roku kompozycje kwiatowe są zmieniane. Podczas naszego pobytu atrakcją dla faceta były Mercedesy S 500 przerobione na kwietniki. Ostatnio poszli dalej, przerobili na kwietnik samolot Emirates Airbus A380.

Limuzyna

Limuzyna

Nie wiem dlaczego, ale ogrody cieszą się olbrzymią popularnością wśród bogatych Hindusów. Przyjeżdżają wielkimi limuzynami i potrafią godzinami chodzić po alejkach. Mam wrażenie, że nawet wesela tam urządzają. Jest parę knajpek, które można w tym celu wykorzystać. Oczywiście dla rodowitych Emiratczyków tyle kwiatów w jednym miejscu to też spora atrakcja, więc mamy tam cały świat. Nawet domki z kwiatów pokazują style różnych krajów, dlatego każdy znajdzie coś dla siebie.

Arabowie w Miracle Garden

Arabowie w Miracle Garden

Global Village czyli Globalna Wioska

Nie chodzi tutaj o globalną wioskę w internecie, ale o taką prawdziwą wielką atrakcję Dubaju. To też impreza cykliczna Zaczyna się 30 października i trwa do 6 kwietnia, więc znów wyjazd zimą się kłania. Długo się zastanawiałem jak nazwać tę imprezę. Jedyne co przychodzi mi do głowy, to faktycznie nazwa Globalna Wioska oddaje sens. Nie chodzi o wygląd, bo to nie tylko wioska, ale wiocha pełną gębą. Chodzi o atmosferę. Global Village to zamknięty teren, na którym jest 25 pawilonów z różnych krajów od Pakistanu przez Chiny, na Jemenie kończąc. Może dlatego ciągnie tam cała egzotyczna ludność mieszkająca w Dubaju.

Global Village

Global Village

Trzeba tylko wiedzieć, kiedy można się wybrać. Wioskę otwierają o 16, a zamykają o północy od soboty do środy. W czwartek i piątek otwarte jest o godzinę dłużej, bo jest islamskie święto, więc nie tak jak u nas, że niedziele są nie handlowe. I kto tu ma ortodoksyjne podejście do religii? Za to poniedziałek jest dniem dla kobiet i rodzin. Do tego wszystkiego trzeba zapłacić za wstęp, całe 15 zł od osoby. Jest mnóstwo kas, ale przed jedną zawsze jest kolejka. Chodzi o kasę tylko dla kobiet.  Wybierać się należy samodzielnie. Szczęka mi spadła jak przeczytałem ofertę gościa z Dubaju, który za dostarczenie, bilet i transport powrotny do hotelu chce 200 złotych od osoby.

Stoisko Jemenu

Stoisko Jemenu

Dla każdego coś miłego

Co przyciąga w to miejsce tłumy ludzi? Otóż każdy tam znajdzie coś dla siebie. Jedni idą tam, jak Europejczycy, do galerii handlowej. Inni, ponieważ chcą kupić towary z własnego kraju, które nie zawsze są dostępne w normalnych sklepach. Jeszcze inni idą do narodowej restauracji, a jest ich 20 z różnych krajów. Do tego 120 kiosków z przeróżnymi daniami, dlatego smakosze znajdą coś na ząb. Dla dzieci są różne atrakcje, od placów zabaw, po koło młyńskie, więc rodzice mają trochę spokoju. Wieczorem zaczynają się koncerty albo występy, na przykład cyrku. Na stoiskach trzeba się targować, ale o tym już pisałem w poradach praktycznych. Zmęczeni mogą sobie popływać po sztucznych kanałach abrą, czyli tradycyjną arabską łodzią. Globalna Wioska trąci kiczem na kilometr, ale wciąga, dlatego warto na nią poświęcić całe popołudnie.

Rejs abrą

Rejs abrą

Dubaj Glow Garden

Dubaj Glow Garden to niewątpliwie atrakcja, ale głównie dla dzieci. Jest to park składający się z trzech części. Pierwsza z nich to Art Park, jednak jeżeli ktoś jest nastawiony na sztukę, to jest w błędzie. To miliony ledowych lampek powieszonych na czym się tylko da. Przypomina to bożonarodzeniowy wystrój niektórych domów. Dzieciaki znajdą tam postaci z bajek, świecące postacie zwierząt czy jakieś futurystyczne obrazy. Druga część to park dinozaurów, ruszają się i porykują. Trzecia część, najnowsza ekspozycja, to rzeźby lodowe. Wstęp kosztuje 65 zł od osoby, tanio nie jest, ale dzieciaki będą zachwycone.

Dubaj Glow Garden

Dubaj Glow Garden

Bastakija

Bastakija to zabytkowa dzielnica Dubaju. Daje obraz jak kiedyś wyglądało miasto, więc warto wybrać się tam na dłuższy spacer. Pod koniec XIX wieku wielu kupców z Persji przeniosło się do Dubaju, ponieważ szejk ogłosił Dubaj miastem wolnym od cła. Persowie wybudowali domy i nazwali miejsce Bastakiją na cześć irańskiego rejonu Bastak. Przez wiele lat dzielnica była centrum życia publicznego, ale z czasem kupcy przeprowadzali się w inne miejsca. Domy zaczęto zmieniać w magazyny i mieszkania dla robotników, czyli w krótkim czasie wszystko diabli wzięli. W latach osiemdziesiątych XX wieku rządzący szejk postanowił dzielnicę zaorać.

Bastakija

Bastakija

Wtedy do akcji wkracza książę Karol. Dostał list od brytyjskiego architekta Ottera, który miał dom w Bastakiji. W nim pan architekt napisał o planach szejka, o tym, że to zabytkowa część miasta i o wieżach wiatrowych. To zainteresowało księcia, więc podczas wizyty w Dubaju poprosił szejka o pokazanie domów z wieżami wiatrowymi. Gdy szejk dowiedział się, że brytyjski następca tronu jest zainteresowany dubajskimi zabytkami kazał odremontować zachowane domy, dlatego do dziś mają swój oryginalny charakter. O co chodzi z wieżami wiatrowymi? To taka dawna klimatyzacja. Wieże były otwarte z góry i robił się przeciąg, czyli na dole było chłodniej.

Ulica z wieżą wiatrową

Ulica z wieżą wiatrową

Muzeum kawy w Bastakiji

Dzisiaj w Bastakiji jest senna atmosfera, czyli spokój. Zachowało się trochę starych kramów. Powstało wiele restauracji, a co najważniejsze sporo muzeów, głównie sztuki. Nas szczególnie zainteresowało muzeum kawy. Pani z Etiopii parzyła wyśmienitą kawę, sporo opowiadała o sposobach picia tego napoju oraz urządzeniach do tego służących, dlatego wizyta w muzeum zajęła nam sporo czasu. Spacer po uliczkach i zakamarkach Bastakiji również sprawia wiele przyjemności. Po prostu są wąskie i jest tam cień, więc jest chłodniej. Niestety wycieczki z biur podróży idą przez Bastakiję jak przecinak, dlatego turyści zorganizowani zbytnio się atmosferą miejsca nie nacieszą.

Muzeum kawy

Muzeum kawy

Madinat Dżumajra

Madinat Dżumajra to potężny kompleks rodem z baśni tysiąca i jednej nocy. Znajduje się tu bazar, sporo różnych kramów, dwa hotele i czterdzieści restauracji i barów. Wszystkie budynki połączono siecią kanałów z lazurową wodą, po których pływają abry, czyli tradycyjne łodzie arabskie. Wielkie wrażenie robi wierne odtworzenie arabskich motywów i dbałość o szczegóły w wystroju nie tylko budowli, ale również bazaru i uliczek. To perfekcyjne miejsce do zrobienie klimatycznych fotek Burj Al Arab.

Burj Al Arab widziany z Madinat

Burj Al Arab widziany z Madinat

Madinat Dżumajra

Madinat Dżumajra

Niestety Madinat Dżumajra do tanich miejsc  nie należy. Na bazarze i w kramikach jest wszystko, począwszy od pamiątek, na dywanach skończywszy, ale trudno tu szukać okazji do zakupu. Cena za rejs abrą jest najwyższa ze wszystkich, jakie widziałem w Emiratach. Za osobę trzeba zapłacić 50 złotych. Prawdopodobnie dlatego biura podróży nie fundują tam przejażdżki wycieczkowiczom, tylko w zatoce, gdzie zapłacą złotówkę od łebka.

Ceramika

Ceramika

Szindagha

Szindagha w XIX wieku rozwijała się jako osada. Gdy w 1896 roku ówczesny szejk zbudował tam swoją główną rezydencję stała się prawdziwym centrum Dubaju. Dzisiaj to senne miejsce historyczne niezbyt często odwiedzane przez turystów. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy postawiono spory nacisk na dziedzictwo kulturowe, wiele obiektów gruntownie wyremontowano. Od zera odbudowano pałac szejka dbając o wszystkie szczegóły. W pobliżu znajduje się Wioska Dziedzictwa i Wioska Nurkowania. Mają przybliżyć życie dubajczyków przed odkryciem ropy. Jest też kilka muzeów. Na szczególną rekomendację zasługuje Muzeum Kaligrafii.

Szindagha

Szindagha

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: