Misfat, Al Hamra, Tanuf – czyli historia dalsza i bliższa.

Misfat, Al Hamra i Tanuf to miejsca gdzie musimy dotrzeć. Nacieszyliśmy się widokami Wielkiego Kanionu. Wracamy z płaskowyżu Al Qannah Plateau tą samą drogą, którą tu dojechaliśmy. Jest równie ekscytująco, gdy  jedzie się w dół, tylko tym razem hamulce  mocno się grzeją. Toyota dzielnie walczy z szutrem, a ja modlę się, by nic nie jechało z przeciwka. Do pokonania mamy około 15 kilometrów, ale różnica wysokości to 1300 metrów po serpentynach. Chcąc nie chcąc jedziemy wolniutko ciesząc się widokami.

 

 

Misfat – wioska przylepiona do skały

Chcąc poznać jakiś kraj trzeba przynajmniej otrzeć się o jego historię i kulturę. W Europie mamy skanseny, w Omanie są miejsca, które nie zmieniły się od czterystu lat. Chcemy to zobaczyć. Misfat Al Abriyyin to niewielka wioska przyklejona do skał, a raczej wybudowana tarasowo na potężnym zboczu góry. Domy są zbudowane z cegły mułowej, bardzo ciasno ustawione, a uliczki bardzo wąskie.

droga szutrowa przez góry Al Hadżar

droga szutrowa przez góry Al Hadżar

Do dziś wioskę zamieszkuje około 1000 osób. By nie zakorkować całej osady, samochód trzeba zostawić przed wjazdem do wioski, na niewielkim parkingu. Można iść zwiedzać. Gdyby ktoś chciał zwiedzić wszystko, zajęłoby to wiele godzin. Są wyznaczone szlaki, którymi można się poruszać, tak żeby nie zakłócać spokoju mieszkańców.

"<yoastmark

Treściwe zwiedzanie

My nie mamy kilku godzin,  więc wybieramy krótkie zwiedzanie. Przyglądamy się domom, które chyba od czasu postawienia nie były remontowane. Podziwiamy palmy i system nawadniający, który działa nieprzerwanie od czterystu lat.  W końcu wchodzimy do sklepu z pamiątkami. Sklep jest w starym arabskim stylu, można kupić lokalne wyroby.

Droga w miasteczku

Droga w miasteczku

Mnie najbardziej zdziwiły ule. Skąd pszczoły zbierają nektar? Wokół tylko skały i palmy.  Widać mają z tym spore problemy i pewnie dlatego cena miodu może szokować. Maleńki słoiczek kosztuje tyle, ile w Polsce litr najprzedniejszego miodu. Kupujemy jednak  jeden  i wracamy do samochodu.

Sklep z pamiątkami

Sklep z pamiątkami

Al Hamra – miasto z mułu

Jedziemy do Al Hamry, to niecałe pięć kilometrów drogi. Niepomny na układ dróg w Misfat, które jest było nie było wioską, do Al Hamry, która jest miastem z tego samego okresu, wjeżdżam sobie spokojnie. To był błąd. Al Hamra również zbudowana jest z domów z cegły mułowej. Tym razem domy ściśle dolegają do siebie, część jest zamieszkała, część się po prostu zawaliła. Nie wziąłem pod uwagę, że czterysta lat temu ludzie poruszali się tu na wielbłądach. Ulice zaprojektowano tak by dwa wielbłądy mogły się wyminąć, co nie oznacza, że można dzisiaj swobodnie poruszać się samochodem.

"<yoastmarkAl Hamra, wąska ulica

W Al Hamrze jest muzeum. Nie takie, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni. Bait Al Safah to dom, w którym toczy się normalne życie, ale takie, jakie było czterysta lat temu. Nawet mieszkańcy robią za eksponaty. Przy wejściu jak zwykle trzeba zdjąć buty. Wchodzi się na piętro, gdzie płaci się 3 OMR czyli około 26 zł od osoby i można wejść do dawnego  pokoju mężczyzn. Dziś mogą wchodzić tam także kobiety. Tu przemiły pan opowiada jak dawniej wyglądało życie w takim pomieszczeniu. Oczywiście trzeba usiąść na dywanie i wygodnie oprzeć się na poduchach. Dostajemy kawę i daktyle i z zapartym tchem słuchamy opowieści o kawie.

Wejście do muzeum

Al Hamra Wejście do muzeum

Rytuał picia kawy

Nie jestem entuzjastą kawy omańskiej, dla mnie to cienka lura o dziwnym smaku, ale Omańczycy się nią zachwycają. Wokół picia kawy wyrosła wręcz tradycja narodowa. Kawę pije się w niewielkich filiżankach, a poprzez sam ceremoniał można wiele powiedzieć bez słów. Jeżeli przyszedł do domu gość a gospodarz chciał mu powiedzieć “spadaj”, nalewał mu pełną filiżankę. Jeżeli gość był mile widziany, dostawał pół filiżanki kawy, ale wiele razy. Każda kolejna filiżanka coś oznaczała. Kiedy gościowi kawa zaczynała się nosem wylewać mógł potrząsnąć filiżanką, to oznaczało, że ma dosyć. Do kawy tradycyjnie podawane są daktyle. Jeżeli jesteś miłym gościem, gospodarz weźmie daktyla pomiędzy palec wskazujący a kciuk i będzie go tak długo ugniatał, aż wylezie z niego pestka, a owoc zmieni kolor i wtedy taką zmamłaną kulkę ci poda.

"<yoastmark

Kobiety wiele potrafią

Zwiedzając przechodzimy przez kilka pokoi. Poznajemy tradycyjne ubrania i sprzęty, wreszcie  dochodzimy do królestwa kobiet czyli kuchni. Kobiety tam pracujące są w tradycyjnych strojach, ale mają odkryte twarze. Gdy zapytałem czy mogę zrobić zdjęcie zgodziły się, ale natychmiast zakryły twarz. W kuchni poczęstowano nas tradycyjnym chlebem.

"<yoastmarkPonieważ byliśmy przeziębieni, podano nam też świeżo wyciśnięty z czegoś olej, który leczy wszystko, od kataru po lumbago. Nie wiem co to było, ale mimo, że smakowało paskudnie, okazało się bardzo skuteczne. Dalej były zabiegi upiększające, wysmarowano Elę i Dagnę jakąś żółtą maziają, podobno też zadziałała.

Maseczka upiększająca

Maseczka upiększająca

Tanuf – wioska zbombardowana przez RAF

Z Al Hamry jedziemy do Tanuf. Tu widzimy kawałek najnowszej historii Omanu. Tanuf to miasteczko słynące z bardzo czystej wody, pochodzącej w położonego nieopodal wadi. Woda jest tak dobra, że jest butelkowana i sprzedawana. W latach 1954 – 1959 ojciec obecnego sułtana postanowił skupić całą władzę w swoich rękach. Nie spodobało się to imamom, którzy w wielu prowincjach Omanu cieszyli się niezależnością od sułtana. Wybuchła wojna.

"<yoastmarkSiły sułtana były zbyt słabe by pokonać religijnych fanatyków. Sułtan o pomoc poprosił Brytyjczyków, którzy swoim zwyczajem zaprowadzili porządek i imamów wysłali albo do meczetu albo na tamten świat. Krótko mówiąc przyleciały samoloty RAF i Tanuf zostało zrównane z ziemią. Nigdy nie zostało odbudowane, a dzisiaj jest świadectwem jak się kończy walka religijnych fanatyków o władzę. To był długi, ale bardzo ciekawy dzień w naszej podróży po Omanie.

Zbombardowana wioska Tanuf

Zbombardowana wioska Tanuf

Wpisy z tego samego regionu

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: